
Rozważania w wersji PDF (do druku) znajdują się na końcu artykułu.
Droga krzyżowa jest drogą trudną pełną smutku i cierpienia, ale pokazuje nam, jak bardzo Pan Jezus nas kocha. Dobrze, że możemy być teraz z Tobą, Panie Jezu. Dziękujemy, że jesteś z nami nie tylko w chwilach radości, ale też wtedy, kiedy mamy kłopoty. Podczas wspólnej modlitwy chcemy być blisko Ciebie i uczyć się na Twoim przykładzie, jak być prawdziwymi uczniami krzyża, Twoimi przyjaciółmi.
Panie Jezu, Twoja droga zaczyna się od tego, że ludzie niesprawiedliwie Cię ocenili. Piłat widział w Tobie dobro, ale uległ tłumowi i skazał Cię na śmierć.
Pamiętam, że jesteś w sercu każdego człowieka, dlatego przepraszam za chwile, w których zbyt szybko oceniłem kolegów albo zdenerwowałem się na rodzeństwo, choć wiem, że każdy popełnia błędy – także ja.
Dziękuję Ci, Jezu, że uczysz mnie przy tej stacji, aby nie oceniać innych pochopnie i patrzeć na nich z sercem pełnym miłości.
Panie Jezu, na Twoje ramiona położono ciężki krzyż, który musisz nieść, choć wiem, że jesteś już bardzo zmęczony i zraniony.
Podziwiam Cię, że nie narzekasz i nie prosisz, żeby ktoś zrobił to za Ciebie. Moje kłopoty są dużo mniejsze niż Twój ból, ale wiem, że patrzysz na mnie i mówisz: „Moje dziecko, ty też dasz radę”.
Dziękuję Ci, Jezu, że pokazujesz mi, jak odważnie pokonywać wszystkie trudności – i te małe, i te duże.
Panie Jezu, upadasz pod ciężarem krzyża. Twoje ciało jest coraz bardziej obolałe i zmęczone, a mimo to podnosisz się, żeby iść dalej, choć ta droga jest trudna i bolesna.
Często, gdy uczę się czegoś nowego i robię to po raz pierwszy, mylę się, popełniam błędy i zaczynam myśleć, że do niczego się nie nadaję.
Dziękuję Ci, Jezu, że uczysz mnie przy tej stacji, że zawsze mogę spróbować jeszcze raz. Pokazujesz mi, że po upadku mogę się podnieść i iść dalej, bo jesteś przy mnie.
Panie Jezu, w tych trudnych chwilach obok Ciebie jest Twoja Mama. Jej obecność daje Ci pocieszenie i sprawia, że ból staje się choć trochę lżejszy.
W moim życiu dajesz mi wielu dobrych ludzi: moją rodzinę, koleżanki i kolegów, nauczycieli czy sąsiadów. Wystarczy nawet jedna bliska osoba, by poprawiła mi humor w smutny dzień.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji przypominasz mi, jak ważne jest, by być wdzięcznym za ludzi, którzy mnie wspierają i prowadzą do Ciebie.
Panie Jezu, po spotkaniu z Twoją Mamą przychodzi do Ciebie Szymon – zupełnie obcy człowiek. Został poproszony, by pomóc Ci nieść ciężki krzyż.
Widzę w nim przykład bezinteresownej pomocy, czyli takiej, w której nie oczekuje się nic w zamian. Szymon nie robił tego dla sławy, pieniędzy ani pochwał. Pomógł, bo tego potrzebowałeś.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji pokazujesz mi, że nawet mały gest dobroci może być wielkim wsparciem dla drugiego człowieka.
Panie Jezu, na swojej drodze spotykasz Weronikę, która podchodzi do Ciebie z odwagą i ociera Twoją zmęczoną, poranioną twarz swoją chustą.
Nie prosiłeś jej o to – ona sama zauważyła, że możesz potrzebować pomocy.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji uczysz mnie dostrzegać potrzeby innych i od razu pomagać, kiedy tylko mogę.
Panie Jezu, upadasz drugi raz pod ciężarem krzyża. Nie dlatego, że jesteś słaby, ale dlatego, że Twoje ciało jest bardzo zmęczone i obolałe. Mimo to wstajesz po chwili, by znów ruszyć w drogę.
Czasami brakuje mi sił i łatwo się poddaję, gdy coś mi nie wychodzi. Mam takie dni, kiedy najprostsze obowiązki są dla mnie za trudne.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji pokazujesz mi, jak ważne jest, by się nie poddawać i mimo zmęczenia próbować dalej.
Panie Jezu, podchodzisz do płaczących niewiast, mówiąc, by nie płakały nad Tobą, lecz nad sobą i swoimi dziećmi.
Pokazujesz, żeby troszczyć się o to, na co mamy wpływ. Dajesz mi teraz wskazówkę, by walczyć z pokusami, które rozpraszają mnie podczas modlitwy, nabożeństw czy Mszy Świętej.
Dziękuję, że przy tej stacji uczysz mnie skupiać się na tym, co jest najważniejsze.
Panie Jezu, ta droga jest bardzo trudna, a cierpienie nie ma końca. Trzeci upadek musiał boleć tak bardzo, że trudno uwierzyć, że mimo wszystko wstajesz.
Twoja miłość do mnie, choć często zawodzę i popełniam błędy, jest tak wielka, że trudno ją zrozumieć. Podnosisz się, by iść dalej i uratować od śmierci każdego człowieka.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji uczysz mnie, że zawsze jestem w Twoich oczach potrzebny, wartościowy i kochany. Że czekasz na mnie z otwartymi ramionami i pragniesz być blisko mnie.
Panie Jezu, żołnierze ubiczowali Cię, włożyli na głowę cierniową koronę, na ramiona ciężki krzyż, a teraz zabierają Ci też ubrania.
Szaty zostały podzielone na kilka części, a o tkaną tunikę rzucili losy. To pokazuje mi, że rzeczy materialne trzeba przyjmować z wdzięcznością i pokorą, bo nie są dane mi na zawsze. Nie ubrania, zabawki czy przedmioty czynią mnie dobrym człowiekiem. Ważne jest moje serce, chęć pomagania, uprzejmość wobec innych i pamięć o tych, którzy cierpią z powodu głodu czy ubóstwa.
Dziękuję, że przy tej stacji uczysz mnie szanować wszystko, co otrzymuję: mój dom, ubrania, jedzenie i inne przedmioty, z których mogę na co dzień korzystać.
Panie Jezu, żołnierze przybijają Twoje ręce i stopy do krzyża, zadając Ci ogromny ból.
Mimo cierpienia nie uciekasz, nie kłócisz się i nie wyzywasz ich. Wiesz, że taki był plan, i choć trudno mi to pojąć, wybaczasz im krzywdę, którą Ci robią.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji uczysz mnie przebaczać innym, nawet gdy jest to bolesne i trudne.
Panie Jezu, to koniec Twojej drogi. Po całym cierpieniu umierasz na krzyżu i wracasz do Ojca.
To niesprawiedliwe, że musiałeś tak cierpieć, choć nigdy nie zrobiłeś nic złego. Do samego końca chciałeś wybawić każdego człowieka od grzechu. Z miłości do mnie poświęciłeś swoje życie i zniosłeś trud, żebym kiedyś mógł być z Tobą kiedyś w niebie. Pokazałeś, że miłość zawsze zwycięża, a zło nie ma ostatniego słowa.
Dziękuję Ci, Jezu, że przy tej stacji uczysz mnie kochać innych, nawet gdy jest to niezrozumiałe i wymaga ode mnie wysiłku.
Panie Jezu, Twoje ciało zostaje zdjęte z krzyża. Dotrwałeś do samego końca, choć droga była pełna bólu, cierpienia, upadków i przykrości ze strony ludzi.
Kierowała Tobą miłość, która sprawiła, że nie uciekłeś. Wytrwale dążyłeś do celu, który po ludzku wygląda jak przegrana, ale tak naprawdę pokazał, że moje dobro i moje zbawienie są dla Ciebie najważniejsze.
Dziękuję, że przy tej stacji uczysz mnie wytrwałości w dążeniu do celów i troski o dobro innych ludzi.
Panie Jezu, do ostatnich chwil byli przy Tobie bliscy. Po zdjęciu z krzyża Maryja trzymała Cię w ramionach, a teraz Twoje ciało z szacunkiem zostanie złożone do grobu.
Chcę uczyć się od Twoich najbliższych, jak budować relacje, które pomogą mi znosić trudności i motywować do bycia lepszym człowiekiem. Dziękuję Ci, Jezu, że podczas tej drogi krzyżowej pokazałeś mi, że warto poświęcać się dla miłości i dobra innych, bo trud i ból nie mają ostatniego słowa. Zwycięża Twoja miłość.
Julia Brendel, PDM
Rozważania te są częścią najnowszych „Misyjnych Materiałów Liturgicznych. Uczniowie krzyża” – do kupienia w sklepie Missio:
• w wersji papierowej (z dostępem do wersji elektronicznej):
• lub elektronicznej:
Zobacz nasze inne aktualności