
Psalm 119 (1–2. 4–5. 17–18. 33–34)
Błogosławieni słuchający Pana.
Alef
1 Szczęśliwi, których droga nieskalana,
którzy postępują według Prawa Pańskiego.
2 Szczęśliwi, którzy zachowują Jego upomnienia,
całym sercem Go szukają.
4 Ty na to dałeś swoje przykazania,
by pilnie ich przestrzegano.
5 Oby moje drogi były niezawodne
w przestrzeganiu Twych ustaw!
Gimel
17 Czyń dobrze słudze swojemu, aby żył
i przestrzegał słów Twoich.
18 Otwórz moje oczy,
abym ujrzał dziwy Twojego Prawa.
He
33 Naucz mnie, Panie, drogi Twoich ustaw,
bym strzegł ich aż do końca.
34 Pouczaj mnie, bym Prawa Twego przestrzegał,
a zachowywał je całym sercem.
Liturgia słowa jest bardzo obfita i wystarczająco karmi spragnioną mądrości duszę, ale jednak ze względu na obiektywny porządek kultu musi być również roztropna. Tej niedzieli Matka Kościół podaje do rozmyślania Psalm 119, który jest najdłuższym z tekstów biblijnego psałterza. Nadano mu formę tak zwanego akrostychu, czyli wiersza zbudowanego na literach hebrajskiego alfabetu – forma dobrze znana. Ten styl pisania ułatwiał zapamiętywanie poszczególnych słów. Tym samym w Psalmie 119 zachowano łącznie dwadzieścia dwie strofy, a na każdą z liter alfabetu dopisana została jedna strofa, złożona kolejno z ośmiu wersetów. Biblijna kultura hebrajska lubi porządek. Może on stać się zimnym schematem, ale może też – wszystko w ręku roztropnego, wrażliwego człowieka – być koniecznym, stałym fundamentem ludzkich uczuć. Serce potrzebuje stanąć na skale, na kamieniu, aby miłością objąć wszystkich potrzebujących – chodzi o drogę pewną, nieskalaną, a nie ryzykowną (w. 1a). Kto chce kochać i okazywać wrażliwość, ten nie może ufać chwilowym porywom wzruszeń, musi przygotować solidny plan na całe życie, przewidywać strategię, zagrożenie i dalekowzrocznie wypatrywać nowych horyzontów rozwoju. Głównym tematem hymnu jest przecież prawo Boże jako zasada, podstawa, solidny grunt pod wybory wierzącego człowieka.
Czy zachowujesz stosowną równowagę w życiu duchowym między afektem a normą etyczną? Między zasadą prawa wewnętrznego, czyli rodzajem dyscypliny ascetycznej, a porywem serca? Jesteś w kontakcie z Bogiem autentyczny, uczuciowy czy oficjalny, suchy, zimny?
Można powiedzieć, że wręcz upersonifikowaną bohaterką Psalmu 119 jest Tora – największa z miłości ludzkiego serca w Starym Testamencie. Wierzący Żyd kocha Torę. Prawo to wartość, która odróżnia przyjaciół Boga od pogan, mieszkańców doczesności od obywateli królestwa Bożego, ludzi myślących od głupców. Autor tekstu na różne sposoby będzie więc starał się w szerokim poemacie – zawsze z niebywałym szacunkiem – podejść pod definicję Tory. Co jest istotą Prawa? Będzie ono świadectwem, jakby moralnym egzaminem ludzkiego wnętrza, czy naprawdę można w duszy znaleźć świat Bożych wartości, a nawet Boże życie. Wewnętrzny świadek w człowieku – Prawo, Tora – napomina, rozkazuje, zabrania, przykazuje – może tak robić, ponieważ jest samą Prawdą. Wiara nie ma nic wspólnego z sentymentalną czułością, jej celem jest doprowadzić osobę ludzką do szczęścia (w. 2). Szczęśliwymi nie będą ludzie rozpieszczeni, komplementowani, otaczani sztucznym ciepłem czułości, ale ci, którzy szczerym sercem zachowują napomnienia Pana. Bóg, nawet gdy karci, to tak, by ludzie odczuli Jego troskę i zrozumieli, że chodzi o większą miłość. Karcenie Pana nie jest furią. Jest bezdyskusyjną potęgą mądrości, jakiej nie uniosą negatywne argumenty rozdyskutowanego człowieka.
W jakim duchu przyjmujesz Boże karcenie, Boże interwencje, nie zawsze zgodne z twoimi oczekiwaniami? Czy kochasz Prawo moralne, pochodzące z objawienia Bożego?
Czym jeszcze jest Tora w objaśnieniach psalmisty? Prawo to nie tylko rozkaz, ale klarowna mapa życia i nieomylna instrukcja postępowania. Co ciekawe, jedną z pierwszych nazw, jakie przyjmie chrześcijaństwo na określenie siebie, to termin „droga” – tak samo opisana jest właśnie Tora w Psalmie 119. Prawo jest więc słowem, które nie oszuka, nie skłamie. Tora przypomina wołanie życzliwego przyjaciela, który stoi na rozdrożu i usiłuje bliskim osobom wskazać właściwy kierunek (w. 33). Dzieci często udają, grają w chowanego, myląc ścieżki dla zabawy. Ale życie nie może przypominać infantylnej rozrywki – jeden zły wybór, haniebne, ślepe pomylenie kierunku, a w konsekwencji wiele lat zmarnowanych. Ustawa Bożego Prawa to zatem wymagający, ale nieomylny drogowskaz. Jeśli Bóg pokaże człowiekowi: ruszaj tędy, tamtędy pobłądzisz, to nie twój kierunek – pouczenie Pana jest jak wyrok i nie ma co z nim dyskutować lub upierać się przy subiektywnych parametrach osobistego kompasu. Rozeznanie ludzkie nie powinno być nigdy sprzeczne z zasadami Bożymi, to grozi końcem cywilizacji.
Przedkładasz zasady Boże nad osobiste intuicje czy odwrotnie?
Ale istotą opisu Prawa według autora medytowanego tutaj hymnu jest to, że Tora stanowi sedno Objawienia i w gruncie rzeczy Nim jest. Psalm 119 – twierdzą badacze biblijni – to pomnik, hołd, monument wiary ku czci Boga, który w swoim miłosierdziu pozwala się ludziom poznać oraz spotkać. Człowiek wierzący będzie oglądał Stwórcę dopiero tam, w wieczności, gdy przekroczy granice Bożego terytorium. Trzeba umieć cierpliwie czekać na śmierć. Serce ludzkie ciągle jednak czegoś szuka, jest nastawione na odnalezienie nowego sensu – ale i tak pełną, satysfakcjonującą i sycącą pragnienia odpowiedź znajdzie tylko w Bogu (hebr. darash – szukać, studiować, rozmyślać nad czymś, wytrwale zgłębiać, powracać do tych samych kwestii, by widzieć je głębiej; w. 2). Wszystkie więc niespokojne pytania człowieka – a jest ich wiele i mają naprawdę wielkie znaczenie – są jak odnogi wielu rzek, które pragną znaleźć ujście do wielkiego oceanu. Nie należy nigdy lekceważyć osobistych pytań i poszukiwań. Na ich dnie znajduje się mianownik pełnej odpowiedzi – sam Bóg. Ten, który zadał ludzkiemu sercu dramatyczne pytanie o sens, jednocześnie sam zna odpowiedź na palącą wnętrze człowieka kwestię.
Jakie są twoje największe egzystencjalne pytania? Gdzie szukasz odpowiedzi? Czy nie przestałeś poszukiwać, nie zobojętniałeś na sens?
Liturgia Kościoła katolickiego ze wspomnianych dwudziestu dwóch strof całego Psalmu 119 śpiewa tej niedzieli zaledwie osiem wersetów z całości. Warto jednak przyjrzeć się ich przesłaniu. Nie chodzi o pośpiech, ale o wyrażenie tego, co i tak najważniejsze w istocie chwalonego Prawa. Na przykład w pierwszych dwóch fragmentach tekstu przebija nadzieja (w. 1–2). Tora nie jest ciężarem, lecz błogosławieństwem dla wiernego. Psalmista używa tutaj zwrotu, jaki stosowano podczas procesji świątynnych, kiedy to błogosławiono ludzi na koniec lub na początek świątynnej ceremonii. To bardzo ważne, bo wiele osób nieurobionych moralnie ani duchowo upiera się, że Prawo Boga to ciężar dla duszy. Jest tymczasem odwrotnie – życie poza Prawem jest wielkim brzemieniem i udręką. Psalmista widzi optymistycznie ludzki potencjał każdej osoby – zasadom Tory nie tylko można sprostać, lecz można je zachować z wielką, wewnętrzną radością.
Normy Bożego Prawa są dla ciebie radością czy ciężarem? Ufasz Dekalogowi i przykazaniom czy kontestujesz je, ulegając współczesnym relatywizmom? Czy nazywasz relatywizm moralny jego prawdziwym imieniem, a może uznajesz to za element tak zwanej ideologicznej nowoczesności?
Druga z liturgicznej sekcji na dziś zdaje się iść znacznie dalej. W Starym Testamencie mniemano powszechnie – a jakieś reminiscencje tej logiki docierają nawet do katolickich przykazań kościelnych – że Bóg za dobro zawsze wynagradza, a za zło z pewnością ukarze. Tymczasem autor Psalmu 119 podkreśla bezinteresowność w zachowywaniu praw Tory – nie wiadomo, czy to się opłaci w znaczeniu doczesnym. Wystarczy, że Tora przynosi życie (w. 17). Bardzo często nie ma żadnej nagrody za mądrość, za prawość, za uczciwość. Nawet przeciwnie, przychodzi doświadczenie krytyki albo odrzucenia. Ale Prawo samo w sobie jest tak autentyczną słodyczą dla duszy wierzącej, że woli ona wyrzec się powodzenia w ludzkich oczach, niż uronić coś z Bożej zasady.
Czy jesteś bezinteresowny w zachowaniu Bożego Prawa? Nie załamujesz się, gdy za wierność świat odpłaca ci cierpieniem lub uciskiem?
Wreszcie ostatnie dwa wersety, cytowane w liturgii na tę niedzielę, są przypomnieniem, że tylko Bóg jest nauczycielem Prawa (w. 33–34). Psalmista prosi z pokorą, żeby Pan pouczał go, to znaczy udzielił skuteczniej łaski poznania i stosowania Tory. Nie myśli nawet, że sam coś z siebie potrafi. Tak, ludzie mogą poddać się zasadom z własnej inicjatywy – w celu lepszego samopoczucia, dla treningu, czasem nawet z lęku przed potęgą i karą z ręki Stwórcy. Ale bohaterowi utworu chodzi o napełnienie serca. Świadkiem tego miejsca wewnątrz ludzkiej osobowości będzie – według biblijnej antropologii – jedynie sam Bóg. Tam nie potrafi zstąpić żaden człowiek, nawet ten najbardziej ukochany. Zachowanie przykazań będzie się ostatecznie opierać tylko na Bożej pomocy, na Bożej motywacji.
Czy starasz się o życie w łasce uświęcającej, mając świadomość, że tylko tak można zachować Boże Prawo? Żyjąc moralnie, stajesz się bardziej niezależny od ludzkiego myślenia? Opierasz się nade wszystko na tym, co myśli Bóg – a może ponad logikę Pana bliższa ci jest jednak logika ludzka? Jak jest naprawdę?
Psalm 119 jest piękny, jego autor posługuje się duchowymi znakami, bo Tora jest w istocie bardzo piękna. Hymn jest też poematem stonowanym, łagodnym. Nie opisuje się tu Prawa jako czegoś gwałtownego, co spada nakazem, z góry na biednego, niezdolnego do heroiczności człowieka. Nie, psalmista zachęca do cierpliwego uczenia się zasad Tory. Chodzi o to, żeby studiować, zgłębiać Prawo na pamięć, następnie rozważać je codziennie, przegryzać jego sens i smakować, a potem stopniowo, praktyką życia wyryć zasady w najbardziej intymnym zakątku ludzkiego serca. Wówczas zmieni się ono w szlachetne sanktuarium.
Zobacz nasze inne aktualności