Czy to prawda, że Kazachstan to duży kraj?
Kazachstan to dziewiąte państwo pod względem wielkości. Jest osiem i pół razy większy od Polski, ale ludności jest tam dwa razy mniej, bo 19 mln, i tylko 88 miast. Aby dostać się z północy na południe, trzeba pokonać 1650 km, a ze wschodu na zachód prawie 3000 km.
Obecnie jestem proboszczem w siódmym co do wielkości mieście w Kazachstanie – Pawłodarze. Mieszka tu około 330 tys. mieszkańców, z czego katolików jest około 150. Pawłodar to centrum dekanatu, w którym są jeszcze dwie większe parafie z kościołami i trzy mniejsze modlące się w kaplicach. Do najbliższej parafii mam 30 km, do najdalszej 150 km.
Będąc duszpasterzem w takich warunkach, trzeba być gotowym, że aby pomodlić się z kilkoma osobami, trzeba jechać czasem nawet kilka godzin. A bywa i tak, że ze względu na buran, śnieżną burzę, można utknąć w połowie drogi i czekać zmianę pogody lub pomoc.


Kazachstan kojarzy się z rozległymi stepami. Co niezwykłego jest w kazachskich stepach?
Step, tzn. ogromne łąki z bardzo skromną zielenią, pokazuje wszechmoc i wszechobecność Boga. Step jest ogromny. Gdzie się nie spojrzy, tam daleki horyzont, bez drzew, czasem ze słonym jeziorem. Niezwykłe jest to, że gdzieś tam, w bezkresie stepu są malutkie auły – wioski, w których ludzie wiodą ciche, wiejskie życie z dala od cywilizacji.
Czy zgadza się ksiądz, że z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę?
To całkowita prawda, trzeba tylko się wysilić i otworzyć oczy i serca, żeby zobaczyć w bezkresie stepu bezkresnego Boga, w niezmordowanych zwierzętach – wspaniałomyślność Boga, w różnych porach roku – harmonię stworzenia.
Czy ten bezkres Kazachstanu i przyroda pomagają księdzu w modlitwie i spotkaniu z Panem Bogiem?
Jadąc po stepie, niezależnie od pory roku, zawsze się zachwycam ogromem świata. Obserwując to, w jak bardzo surowych warunkach rośliny walczą o przeżycie, jak konie, krowy czy barany wędrują wiele kilometrów w poszukiwaniu słodkiej wody lub pożywienia, zawsze doceniam to, co mam na wyciągnięcie ręki.


Czy Kazachowie cenią przyrodę, czy jest ważna w ich kulturze?
Dla miejscowej ludności przyroda zawsze była miejscem spotkania z Bogiem. Przyroda to nie tylko miejsce, gdzie żyją, to także miejsce napełnione wielką mocą. Tradycyjne symbole, ubiór czy tańce są wzorowane na przyrodzie.
A czy można w czasie wakacji w przyrodzie spotkać Pana Boga?
Oczywiście, że tak! Trzeba tylko być uważnym. To wielka sztuka nie przejść obojętnie obok nawet maleńkiego elementu przyrody. Kiedy zaczniemy się zastanawiać, skąd on się wziął, jak jest zbudowany, jak się rozwija, możemy doświadczyć niesamowitego intelektu Stwórcy, który nie dopuścił ani jednego błędu w stworzeniu.
To może w czasie wakacji nie trzeba chodzić na Mszę Świętą, a wystarczy modlitwa w lesie i nad jeziorem?
To prawda, że Boga znajdziemy wszędzie, bo każdy pierwiastek nosi w sobie cząstkę Boga, swojego Stwórcy. Bóg chce, żebyśmy się zachwycili Jego dziełem stworzenia. Każdy, kto z otwartym sercem otworzy się na przyrodę, zacznie rozumieć, że Bóg nie jest nam obcy i daleki. Ale nie ma doskonalszej obecności Boga jak w Najświętszym Sakramencie, nie ma bliższego spotkania niż w sposób sakramentalny. Opuszczanie Mszy Świętej to odbieranie samu sobie oddechu, pokarmu, sił do życia.
Jak możemy być misjonarzami w czasie wakacji?
Misjonarz głosi naukę Jezusa Chrystusa 100-procentowo. Nie trzeba wygłaszać mądrych przemówień czy pościć na pustyni wiele dni. Zachwyt nad przyrodą, świadectwo kultury, dobrego zachowania jest najpiękniejszym świadectwem chrześcijańskiego życia. Pan Bóg podarował przyrodę nie tylko mnie, ale każdemu człowiekowi, dlatego jeśli nie szanuję natury lub ją niszczę, to kradnę jej piękno, nie pozwalając innym zachwycić się światem.




Zobacz nasze inne aktualności