Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce

Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce

Od połowy marca w całej Boliwii obowiązuje ścisła kwarantanna. Oznacza to całkowity zakaz poruszania się samochodami, motorami i innymi środkami transportu. Nie dotyczy to jedynie transportu medycznego i zaopatrzenia w żywność. Transport publiczny nie funkcjonuje. Mamy zakaz wychodzenia z domu. Jedynie na zakupy można wyjść, ale według określonego systemu. Osoby, których numer dowodu osobistego kończy się na 1 i 2, mogą wyjść w poniedziałek, na 3 i 4 – we wtorek, na 5 i 6 – w środę, na 7 i 8 – w czwartek, na 9 i 0 – w piątek. Zakupy można robić tylko do południa, między 7.00 a 12.00. W sobotę i w niedzielę wszystko jest pozamykane i jest całkowity zakaz wychodzenia z domu. Oprócz sklepów spożywczych wszystkie inne są zamknięte. Szkoły i uniwersytety są pozamykane, firmy i przedsiębiorstwa także. Z tego powodu ludzie nie pracują. Mniej więcej tydzień przed ogłoszeniem kwarantanny kościoły zostały zamknięte i została zawieszona wszelka działalność i praca duszpasterska. W Polsce jeszcze można było wejść do kościoła na prywatną modlitwę. Tutaj kościoły są całkowicie zamknięte dla wiernych.
Przestrzeganie bądź nieprzestrzeganie kwarantanny różnie wygląda. W wielu miejscach kwarantanna jest przestrzegana, ale są też i takie miejsca, w których życie toczy się jakby nic się nie działo i nie było żadnego problemu. W wielu też miejscach przestrzegania kwarantanny pilnuje policja i wojsko. Za poważne naruszenia przepisów ludzie dostają mandaty albo są aresztowani i zamykani na 48 godzin.

Jeżeli chodzi o miejsce, w którym jestem, San Ramón, to sytuacja jest w miarę dobra. Owszem, policja jest na ulicach, pilnują przestrzegania kwarantanny, pilnują wejść na targ i sprawdzają dowody osobiste, ale jest spokojnie. I nie ma u nas żadnego przypadku zakażenia. Z dostawami żywności też nie ma problemu i można wiele rzeczy kupić. Ceny też nie skoczyły bardzo w górę. Wiem jednak, że są miejsca, do których jedzenie dociera z trudnościami, bądź nie dociera wcale.
Muszę powiedzieć, że jestem w bardzo dobrej sytuacji. W obrębie parafii mieszkają proboszcz, wikary i kleryk, który odbywa staż pastoralny, na jednym podwórku w zasadzie mieszkają z nami też siostry. Niestety część misjonarzy została sama na parafii. Można powiedzieć, że żyją jak pustelnicy. To bardzo trudna sytuacja. Pozostają jedynie rozmowy przez telefon czy wideorozmowy z innymi misjonarzami czy znajomymi.
Od pierwszego dnia zakazu zgromadzeń publicznych, sprawowania kultu w naszej parafii codziennie gromadzimy się na wspólnej modlitwie – na adoracji i na Mszy świętej. Powiem szczerze, że zamknięcie kościołów, brak kontaktu z ludźmi, z naszymi parafianami i pozbawienie ich pełnego uczestnictwa w sakramentach było i wciąż jest dla mnie bardzo trudnym i bolesnym doświadczeniem. Na samym początku było we mnie bardzo dużo buntu. Dość szybko jednak zrozumiałam, że to może być ogromna szansa na odkrycie na nowo Boga, na obudzenie wiary w tych ludziach. Odkryłam także w tym wszystkim moje zadanie na ten czas. Codziennie przynoszę Jezusowi wszystkich naszych parafian, mieszkańców naszego puebla. Modlę się za nich wszystkich. To jedyne co mogę zrobić.
Aby nie stracić całkowitego kontaktu z parafianami, założyliśmy stronę parafii na Facebooku i w każdą niedzielę prowadzimy transmisję Mszy świętej. Udało nam się także porozumieć z przedstawicielami lokalnego radia i telewizji i także poprzez te środki masowego przekazu transmitowana jest Eucharystia.
Tegoroczne święta wielkanocne były bardzo wyjątkowe. Trudne, ale z drugiej strony pełne nadziei. W Niedzielę Palmową ks. Radosław Słowik po Mszy wsiadł na kamionetę i jeździł po wszystkich ulicach, zatrzymując się przy każdym domu, błogosławiąc ludzi i święcąc palmy. To był pomysł mieszkańców. Dostaliśmy pozwolenie z urzędu gminy i z policji, więc można było coś takiego zorganizować. Trwało to wszystko ponad sześć godzin. Ks. Radek wrócił wyczerpany, ale szczęśliwy. Mówił, że dla tych ludzi było to bardzo ważne. Stali w furtkach całymi rodzinami, mieli przygotowany stolik ze świeczką, wizerunkiem Maryi lub świętych, trzymali palmy. Cieszyli się bardzo, że mogli zobaczyć swojego duszpasterza, chociaż chwilkę się pomodlić razem.
Kolejny pomysł naszych parafian – w czasie Triduum podczas sprawowanej liturgii w kościele, ludzie w oknach czy w progu drzwi swojego domu stawiali świece jako znak jedności wspólnoty.
Inni polscy misjonarze również wyjeżdżali na ulice miast, by błogosławić parafian i modlić się za nich. Takie sytuacje bardzo budują i pokazują, że zamknięte mury kościoła nie „zamykają” relacji z Bogiem.
Trudnym doświadczeniem dla nas w wikariacie jest choroba bpa Antoniego Reimanna OFM. Miesiąc temu trafił do szpitala i wynik testu na obecność koronawirusa wyszedł pozytywny. Nadal pozostaje w szpitalu, jednak jego stan jest całkiem niezły. Cały czas jednak ksiądz biskup zmaga się ze słabą odpornością organizmu, dlatego też tak długo trwa jego leczenie. Oprócz biskupa zarażony był również jego sekretarz, Enrique. Bogu dziękować, że nie zaraził się nikt więcej spośród osób, które miały kontakt z biskupem czy z Enrique. W tej sytuacji wszyscy łączymy się w modlitwie, prosząc o potrzebne łaski i powrót do zdrowia bpa Antoniego. Enrique w najbliższych dniach powinien wrócić już do domu, ponieważ wygrał z tą chorobą.

Minęło półtora miesiąca ścisłej kwarantanny. Została przedłużona do 10 maja. Potem powoli władze lokalne mają wprowadzać przepisy, które będą luzować sposób obowiązywania kwarantanny. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać. Po tak długim czasie obowiązywania silnych restrykcji wiele rodzin zmaga się z brakiem środków do życia. Rząd wprowadził specjalne bony jako wsparcie finansowe, ale nie wszyscy mogą z nich skorzystać. Póki co staramy się dotrzeć do najbardziej potrzebujących i zapewnić im wsparcie, nie tylko to duchowe, ale też i materialne. W naszym wikariacie każda z parafii organizuje pomoc i przygotowuje pakiety żywnościowe z podstawowymi produktami. Podobnie dzieje się w innych parafiach w całej Boliwii.
Mimo wszystko jestem wdzięczna Bogu za ten czas. To, że kwarantannę przeżywaliśmy w czasie Wielkiego Postu i wciąż przeżywamy w okresie Wielkanocy, nie jest bez znaczenia. Myślę, że dzięki różnym doświadczeniom w tym czasie jeszcze lepiej i głębiej mogliśmy zrozumieć, czym jest zmartwychwstanie. Jezus przychodzi do każdego z nas z nową nadzieją, z nową wiarą, a przede wszystkim ze swoją miłością i daje nam nowe życie. Przez cały ten czas towarzyszy mi jedno zdanie z Pisma Świętego: „Choroba ta nie zmierza do śmierci, ale ku chwale Bożej”. Ja w to bardzo mocno wierzę. I każdemu życzę wiary w to, że Jezus Chrystus pokonał smutek, strach, grzech, śmierć. W Nim nasze zbawienie.

Barbara Kubicka, misjonarka świecka
Boliwia, 1 maja 2020 r.

Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary

Papieskie Dzieło św. Piotra Apostoła

Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci

Papieska Unia Misyjna