
Przybądź, O Panie, aby nas wybawić.
Psalm 146
1 Alleluja.
Chwal, duszo moja, Pana,
2 chcę chwalić Pana, jak długo żyć będę;
chcę śpiewać Bogu mojemu, póki będę istniał.
3 Nie pokładajcie ufności w książętach
ani w człowieku, u którego nie ma wybawienia.
4 Gdy tchnienie go opuści, wraca do swej ziemi,
wówczas przepadają jego zamiary.
5 Szczęśliwy, komu pomocą jest Bóg Jakuba,
kto ma nadzieję w Panu, Bogu swoim,
6 który stworzył niebo i ziemię,
i morze ze wszystkim, co w nich istnieje.
On wiary dochowuje na wieki,
7 daje prawo uciśnionym
i daje chleb głodnym.
Pan uwalnia jeńców,
8 Pan przywraca wzrok niewidomym,
Pan podnosi pochylonych,
Pan miłuje sprawiedliwych.
9 Pan strzeże przychodniów,
chroni sierotę i wdowę,
lecz na bezdroża kieruje występnych.
10 Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie – przez pokolenia.
Alleluja.
Pan Bóg nie stosuje wobec duszy człowieka żadnej taktyki, choć wielu czasem tak właśnie osądza sprawę. Myślą, że Stwórca zwyczajnie kalkuluje. Że istnieje jakiś tajemny, ukryty zamiar, podobny do systemu gier, a biedna osoba ludzka musi manewrować w labiryntach rytów oraz pobożności tak, aby ujść z życiem wiecznym za pazuchą. Nie, zbliżanie się Pana do ludzkiej duszy to żadna strategia. To kwestia Boskiej miłości. Paradoksalnie taktykę przed Bogiem czasem uprawia człowiek. Udaje, gra, zmienia twarz na rozmaite maski lub handluje łaską. Dlatego psalmista powie jasno, że ludzie występni, czyli właśnie dwulicowi, przebrani przed szczerym obliczem Pana, zostaną wyprowadzeni wyrokiem Boga na bezdroża (hebr. awat – kręte ścieżki, ślepe uliczki; w. 9). Przywołany został w tym miejscu obraz dość posępny. To metafora potężnego cienia. Przypomina zdrajcę odprowadzanego za wyłom i wyrok, i konsekwentną egzekucję. Oszukiwanie w miłości będzie zawsze śmiertelne dla ludzi.
Czy nie zakłamałeś się w miłości? Czy kochanie twojego serca jest szczere, a twoje odniesienie do Boga, modlitwa naprawdę naznaczone autentycznością czy ludzką taktyką? Wierzysz, że Bóg nie stosuje wobec nikogo podstępów?
Zakłamanie nie jest więc problemem Boga. Przeciwnie, w treści Psalmu 146 od razu zostaje jasno postawiona teza, że Pan bez zwłoki staje po stronie osób źle traktowanych w systemie cywilizacyjnych zależności, krzywdzonych, niesprawiedliwie pomijanych czy zwyczajnie nieuczciwie skazanych. Jeśli przewrotni i występni, nadzwyczaj przebiegli w wymyślaniu doczesnych podstępów, w budowaniu toksycznego układu, w zaplataniu niewolących zależności jak mordercze sieci, działają tak, że ludziom uczciwym odbiera to gwarancję pełnej, zdrowej egzystencji, Bóg stanowczo wkracza na scenę historii (w. 7). Dlatego autor tekstu widzi Stwórcę w roli Prawodawcy. Pan nie będzie wiecznym magikiem, który nadzwyczajnymi trikami spoza czasu oszałamia śmiertelnych gapiów. Nie, On po prostu gwarantuje maluczkiemu, uczciwemu człowiekowi to, co mu się z natury należy: życie, godność, wolność działania. W końcu są to dary Boże i Stwórca wie, jak nimi dysponować. Dary należą do Niego, nie do nieuczciwych uzurpatorów z układu. Bóg bardzo się cieszy, gdy ludzie pokornie, lecz twórczo korzystają z danych im talentów, inteligencji, cnót czy zdolności.
Czy nie pozwalasz się komuś wypchnąć na margines egzystencji? Czy ktoś cię traktuje źle? Jak się bronisz? Czy nie stosujesz wobec innych przemocy? Czy nikogo nie wykorzystujesz? Ufasz, że Bóg chce twojego rozwoju?
Tekst psalmu mocno zaznacza właśnie to, co można by nazwać prawem Bożej własności. Nie wolno okradać Stwórcy ze stworzenia. Autor hymnu wyjaśnia z wiarą, że istnienie oraz pochodne od niego stworzenie nie zostało wytworzone w ludzkim laboratorium lub wymyślone na akademickiej auli zza biurka. Tylko Bóg ma moc stworzyć niebo i ziemię, wody morskie, wreszcie wszystko, co nosi w sobie stwórcze tchnienie (hebr. osheh – czyniący, stwarzający, wydobywający z nicości do życia; w. 6). Pan nie ujmuje się przy tym za swoim prawem do stworzenia jak okradziony biznesmen. Samostanowienie bez łączności z Bogiem to nie tyle strata dla Stwórcy, choć zawsze będzie On tęsknił za ludzką miłością swoich dzieci, za ich sercami, ile przede wszystkim agonia wszystkiego, co żywe. Być może w jakimś laboratorium ludzie potrafią wytworzyć sztuczne formy, imitujące istoty żywe. Albo maszyny z zasobami sztucznej inteligencji na twardych dyskach. Nie wykroczą one jednak latami swojego życia poza godziny mierzone tykaniem zegara. Wieczność to nie osobne miejsce do wykupienia lub do zdobycia, ale wartość we wnętrzu Trójcy Świętej. I tylko Pan tam wprowadza, bo wiedzie do siebie, do Serca Bożego, do domu Boskiego wnętrza.
Czy coś cię odcina od Boga? Żyjesz w zjednoczeniu ze Stwórcą czy w odłączeniu od Niego? Czy natychmiast wychodzisz ze stanu grzechu, jeśli weń wpadniesz? Cenisz życie w łasce uświęcającej?
Bardzo trudno zrozumieć motywy, dla których ktoś odrzuca chrzcielny dar wiary, akceptując we wnętrzu samego siebie bezwodne obszary ateizmu. Niewiara w Boga jest głęboką raną ludzkiej duszy. Ateizm od zewnątrz może wyglądać chłodno, niekiedy rewolucyjnie, zdarza się, że cynicznie. Powołuje się z reguły na poważne argumenty zaistnienia. Zgorszenie, niemoc wnętrza, brak świadków wokół. Tak czy inaczej, ateizm rani duszę, a nieuleczony przypomina decyzję na wewnętrzne samobójstwo. Psalmista dramat zwątpienia w Boga wyrazi odmiennie i na swój sposób, prowadząc jednak do tych samych wniosków. Albo człowiek szuka wiary i wybiera Boga, albo opuszcza go tchnienie życia (w. 4). Przegrywa wszystkie swoje plany. Idzie do ziemi, do błota, jakby powracał do glinianych kształtów, z których został pierwotnie ulepiony. Czy nie lepiej przyznawać się do Boga i żyć, jak On przykazuje? Decyzja na wiarę sprawia, że Stwórca ponownie tchnie życie do wnętrza umęczonej w agonii ateizmu duszy.
Wierzysz z całej siły? Możesz przyznać, że masz wiarę stabilną i mocną? Co nią chwieje? Jakie są formy i kształty twojego zwątpienia? Czy jesteś wrażliwy na ludzi wątpiących? Reagujesz wrażliwością wiary i modlitwą na kogoś, kto wpadł w zwątpienie ateizmu?
Wreszcie Psalm 146, między hymnami od numeru 147 do 150, należy do piątej części całego psałterza i tworzy literacką strukturę nazywaną hallelem finalnym. Wszystkie teksty tutaj zaczynają się i kończą słynnym hebrajskim zawołaniem hallelujah – niewymowna jest wielkość Boga! Ciągle więc wraca wątek jednoznacznej odrębności Bożego świata i ludzkiego obszaru życia. Stwórcę łączy miłość ze swoim stworzeniem, ale wizja biblijna unika naiwnego, prymitywnego, religijnego panteizmu. Również z tego powodu w każdym z wersetów Psalmu 146 jego bohater mówi o Bogu jedynie w trzeciej, uroczystej, odrębnej osobie, jakby podkreślając właściwe sobie miejsce wobec Pana. O wejście do Bożego świata człowiek musi pokornie prosić. Psalm 146 pobożni Żydzi śpiewali na początku dnia, nie o zachodzie słońca. Życie jeszcze kiedyś powróci do porannej godziny świtu. Będzie piękne i młode jak pierwszy promień światła o poranku.
Zobacz nasze inne aktualności